Produkt o genialnym, słodko-kwaśnym jałowcowo żurawinowym zapachu. Do mojego topowego olejku dołączył słoiczek o pojemności 60 ml z doskonale nawilżającym i odżywiającym balsamem.
Bardzo męski zapach z kontrowersyjną nutą lukrecji, którą osobiście uwielbiam. Sesja zdjęciowa cieszyła mnie o tyle bardziej, że mogłem po wszystkim zjeść te znienawidzone przez niektórych czarne żelki. Balsam linii 1991 to pozycja z mocnym chwytem i mega odżywieniem zarówno skóry jak i zarostu.
Zawsze sceptycznie podchodziłem do kremowych balsamów – myślałem, że jedynie nawilżą brodę a mój rzadki zarost będzie wyglądał jak „mokra włoszka”. Balsam do krótkiej i średniej brody Horde Omega uświadomił mi jak bardzo się myliłem. Świetnie pachnie, zmiękcza brodę a dodatkowo układa lepiej niż niejeden twardy balsam!
Horde Black Circle to elegancka linia kosmetyków o zapachu skórzanym z akordami mchu dębowego, drewna i dzikich malin. Bardzo męski zapach i mocny chwyt to atuty tego balsamu, dodatkowo zagęszcza i odżywia włos zarostu. Zapakowany w stylowy kartonik z charakterystyczną dla linii grafiką przedstawiającą fazy księżyca.
Balsam do brody Mr Bear Family Wilderness to pozycja dla miłośników świeżych, lekko cytrusowo lawendowych, leśnych zapachów. Ma działanie głównie odżywczo nawilżające i średni chwyt. Zapakowany w poręczny 60 ml słoik z wąsatym misiem na etykiecie kosmetyk, nada się na jesienne lub wczesnowiosenne spacery po lesie. Jego woń nie przykryje naturalnego zapachu natury a jedynie podbije doznania węchowe.
Bardzo lubię klimaty fantasy, może nie jestem jakimś wielkim fanem, po prostu podoba mi się cała otoczka. Czasami chciałbym znaleźć się w takim miejscu, ewentualnie przenieść się w czasie do czasów gdzie miałbym chociaż namiastkę przedstawianych w ten sposób światów. Przyczyniło się do tego nasze fantasy dobro narodowe czyli Wiedźmin, który jeśli żyłby w naszych czasach, pewnie używałby kosmetyków Slickhaven.